Debian i Mandriva
Ian Murdock szesnaście lat temu ogłosił powstanie Debiana. Wraz z wydaniem tego systemu apelował on stworzenie otwartej dystrybucji w duchu Linuxa i GNU. Nazwa Debian to kompilacja imion (ówczesnej dziewczyny) Debry i Iana. Dystrybucja ta zakładała między innymi to, że będzie zawierała najbardziej aktualne wersje oprogramowania. Początkowo dystrybucja ta była rozwijana wolno. Debian jest tworzony przez liczną grupę ochotników, którzy komunikują się ze sobą za pomocą między innymi list dystrybucyjnych. Projekt Debian posiada bardzo specyficzną budowę. Posiada własną konstytucję a także formalne dokumenty, które określają zasady postępowania. Dystrybucja ta nie jest związana z żadną firmą i organizacją. Na bazie tej dystrybucji powstały inne projekty. Ostatnia stabilna wersja Debiana pochodzi z czternastego lutego dwa tysiące dziewiątego roku i ma nazwę roboczą Lenny. Wydanie posiada wsparcie dla dwunastu architektur sprzętowych oraz dwadzieścia trzy tysiące gotowych do zainstalowania pakietów. Mandriva Linux to dystrybucja dbająca o graficzny interfejs użytkownika. Jest uznawana za prostą w obsłudze. Mandriva zapewnia obsługę dużej ilości modeli sprzętu wykorzystywanego w domu i biurze. Pierwsza wersja ukazała się jedenaście lat wstecz. Na początku swego istnienia Mandriva korzystała z pakietów Red Hata, później się usamodzielniła. Mandriva znana jest również z tego, że miała wytoczony proces o nazwę i znak graficzny. Proces ten wytoczył wydawca komiksu “Mandrake the Magician”, a zaowocował tym, że używana jest obecna nazwa. Dystrybucja ta wykrywa sprzęt stosując do tego graficzne centrum sterowania, które oparte jest na bazie bibliotek. Instalacja systemu jest bardzo prosta, a ułatwi to również fakt, że dystrybucja ta jest dobrze spolonizowana. Przy tworzeniu tej dystrybucji pracuje wielu programistów wolontariuszy w tym również z Polski. Mandriva jest bardzo elastyczna i pomimo że przeznaczona jest dla domowego użytkownika nie ma problemu z instalacją oprogramowania serwerowego.
Eric Drexler w 1992 roku wystąpił przed senatem Kongresu USA. Było to lato, kiedy naukowiec ten postanowił ogłosić przed sądem najwyższym coś, nad czym pracował od dłuższego czasu. Zainteresowanie ze strony władzy nie było zbyt wielkie – naukowiec już wielokrotnie próbował zwrócić na siebie uwagę, a potem wychodziło, że potrzebuje tylko dodatkowych funduszy na jego nie zawsze zgodne z przyjętymi zasadami badania. Ale tym razem chodziło o coś znacznie ciekawszego, o coś innego. Powiedział zebranej komiski, że ma receptę na to, by większość podstawowych problemów ludzkości, takie jak zanieczyszczanie środowiska, nieuleczalne choroby i nędza mogą zostąć wkróte rozwiązanie. Jego receptą były mikroskopijne urządzenia, które nazwał nanomaszynami lub nanobotami. Nano pochodzi od greckiego słowa, które oznacza karła, coś małego i nieistotnego. Te robociki miały być panaceum na ludzkości i miały być wielkości atomów, a nawet i troszkę mniejsze. Wszystko miałyby wykonywać nanomaszyny. Idea nazywana nanotechnologią zajął się po raz pierwszy Richard Feynman. Było to w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym roku, a sam naukowiec został nagrodzony w swoim życiu najbardziej prestiżową nagrodą, jaką może dostać naukowiec, czli Nagrodą Nobla. Stwierdził on w jednej ze swoich prac, że kiedy naukowcy będą w stanie uzyskać na drodze syntezy absolutnie wszystko, będzie możliwe wyprodukowanie mikrorobotów. Jeżeli utworzenie takich małych robotów będzie możliwe, najprawdopodobniej będą one mogły wykonywać rzeczy dla ludzi jeszcze niemożliwe, czyli tworzyć wszystko o wiele razy szybciej, bardziej dynamiczniej i chętniej. Dzięki nim ludzkość miała zostać wyzwolona z takich schorzeń jak choroby serca, ponieważ maszyny będą mogły poruszać się wewnątrz organizmu i pomagać mu odpowiednio pracować tak, by nie narażać człowieka na zawał czy wylew. Nędza miała zostać zniszczona dzięki temu, że maszyny miały wykonywać za ludzi większość roboty.
Różne sposoby Od kiedy na rynku pojawiły się komputery, które oczywiście cały czas się rozwijają, to tak naprawdę nawet w pierwotnych wersjach i najgorszych ich działaniach, cały czas robiły i robią furorę. W momencie kiedy komputery stały się dla człowieka czymś normalnym, zaczął on zapisywać na dyskach najróżniejsze informacje, które są mu potrzebne. Czasami były to jakieś dziwne rzeczy związane z hobby czasami coś do pracy – t0 nie istotne. Istotne, że informacje te trzeba było chronić, szczególnie, kiedy coś stałoby się z komputerem, bo to przecież tylko urządzenie i w każdej, szczególnie najmniej spodziewanej chwili może się po prostu popsuć. Wtedy informacje mogą ulec zniszczeniu, ale gdy je zachowamy będzie można nadal się nimi cieszyć. O jakie urządzenia mniej więcej chodzi? Otóż zachowywanie informacji najlepiej udaje się na płytach CD, ale to już przeżytek. Teraz najlepsze wydaja się być przenośne urządzenia, znane jako pamięć USB czyli pendrive, do użytku każdego z nas, małe, duża pojemność – czego chcieć więcej. Najlepsze na pliki? Jednym z takich pomocnych rzeczy w dziedzinie komputerów jest pendrive, który znany jest po prostu jako pamięć USB. Żeby zachować nasze pliki i zabezpieczyć je przed utratą warto zaopatrzyć się w coś, a co można te pliki przenieść. Kiedyś służyły nam do tego płyty CD, potem płyty DVD a teraz to już albo przenośne dyski albo po prostu pendrive’y. Wydaje się, że świat urządzeń zmienia się praktycznie w mgnieniu oka, ale tak naprawdę nie jest. W mgnieniu oka zmieniają się za to ceny różnych produktów i to jest fakt niezaprzeczalny. Pendrive’y również na początku były bardzo drogie, ale teraz są tanie i coraz tańsze, a mają coraz większą pojemność zatem nie trzeba się tak przejmować i można cieszyć się z ich użytkowania. Pendrive’y to pamięć USB, dzięki której możemy w szybki sposób przenieść najważniejsze informacje i jeśli coś się stanie z naszym komputerem no to właściwie nie ma się o co bać, pod warunkiem, że zrobiliśmy to w odpowiedni sposób czyli z zachowaniami bezpiecznych podłączeń, inaczej wszystko może iść na marne.
Ważnym aspektem inżynierii genetycznej jest możliwość zastosowania jej w medycynie. Główną rolę w tej dziedzinie odgrywają najprostsze organizmy, jakimi są bakterie, ponieważ w krótkim czasie z jednego organizmu możemy uzyskać kolonię o zmienionych genach. Dzięki modyfikacji genów E.coli zdołano już uzyskać ludzką insulinę, niezbędną do leczenia cukrzycy. Te same bakterie posłużyły do pracy nad produkcją somatotropiny, czyli hormonu wzrostu. Niestety, prace nad zmodyfikowaniem genotypu człowieka wciąż nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, choć niewątpliwie często najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie do uszkodzonego genotypu właściwej odmiany danego genu. Nie jest to jednak tak proste, jak wielu mogłoby się wydawać. Niewątpliwym osiągnięciem naukowców było opracowanie metody na przeciwdziałanie skutkom bezpłodności poprzez wprowadzenie in vitro. Metoda ta spotkała się jednak ze stanowczym sprzeciwem kościoła, wzbudziła także falę sprzeciwu wśród licznych społeczeństw. Jednocześnie wielu parom pozwoliła spełnić marzenia o potomstwie. Podstawą do badań genetycznych, jest oczywiście składający się z dwóch komplementarnych do siebie nici kwas deoksyrybonukleinowy, czyli DNA. To w nim bowiem zapisane są wszelkie informacje o budowie i funkcjonowaniu organizmu, które inżynierowie genetyczni chcą zmienić bądź udoskonalić. Przenoszenie genów z jednego organizmu do drugiego jest bardzo skomplikowane i zwykle wymaga odpowiednich wektorów. Najbardziej powszechnym z nich są bakterie, które mają zdolność transformacji, czyli pobierania materiału genetycznego ze środowiska i włączanie go do swojego genotypu. Wadą takiego wektora jest jednak niewielka ilość genów, jakie mogą pomieścić i przekazać kolejnym organizmom. Nie dziwi zatem, iż naukowcy opracowali sztuczne wektory, które umożliwiły między innymi stworzenie biblioteki ludzkiego genomu. Warto jednak wiedzieć, iż w gruncie rzeczy do poznania wszystkich tajemnic DNA jest jeszcze bardzo daleko. Większość informacji na temat kwasu deoksyrybonukleinowego pochodzi bowiem z badań nad prostymi organizmami. Zgodnie z obowiązującymi normami prawnymi producenci żywności wyprodukowanej ze zmodyfikowanych genetycznie organizmów powinni oznakować swoje produkty. Kupujący ma bowiem prawo dokonać świadomego wyboru. Wiele mówi się bowiem, o przypuszczalnej szkodliwości produktów, których produkcja opiera się na genetycznie zmienionych gatunkach. Należy jednak pamiętać, że zmodyfikowane geny nie mogą być wbudowane do naszego organizmu, tak samo jak nie możemy pobierać informacji pierwotnie zawartych w odmianach dzikich. Zmodyfikowana żywność może być jednak bogatsza w różne składniki odżywcze. Na przykład tak zwany złoty ryż, do którego wstawiono geny odpowiadające za produkcję witaminy A, w wielu krajach Trzeciego Świata jest jednym z podstawowych źródeł tej witaminy i pozwala na zmniejszenie odsetku społeczeństwa, cierpiącego na kurzą ślepotę. Choroba ta jest bowiem skutkiem niedoboru witaminy A. Zanim zatem jednoznacznie skrytykujemy żywność GMO, warto mieć na uwadze, że być może kiedyś będzie to główne źródło ludzkiego pożywienia.